Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ambasadorka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ambasadorka. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 maja 2019
Iwostin Purritin - kampania rekomendacji
Mówiłam, że trndpolska kręci nowe kampanie jak szalone! I świetnie! Dla ambasadorów i ich krewnych i znajomych to szansa poznać nowości i wypróbować je na własnej skórze. Nie wierzysz? Dołącz! www.trnd.com. Tym razem szykuje się kampania kremy Purritin od marki Iwostin. Krem aktywny i BB dla sery tłustej i ze skłonnością do trądziku.
"Z myślą o Tobie i Twojej wymagającej skórze marka Iwostin stworzyła linię Purritin przeznaczoną do pielęgnacji skóry skłonnej do trądziku. Dzięki połączeniu składników aktywnych linia wspiera redukcję istniejących niedoskonałości i zapobiega powstawaniu nowych, zapewniając skórze najlepszą codzienną pielęgnację"
Ponieważ sama miewam kłopoty z cerą i jestem wielką fanką kremów typu BB baaaardzo liczę na udział w kampanii. Trzymajcie kciuki, a może i Wy coś otrzymacie :)
#dbamoSkorezPurritin #purritin #iwostin #trndpolska
Wszystkie zdjęcia i cytowane opisy od trnd.com
Etykiety:
Ambasadorka,
cera tłusta,
dbamoSkorezPurritin,
iwostin,
kampania rekomendacji,
krem aktywny,
krem BB,
purritin,
trądzik,
trnd,
trndpolska
Jack Link's Beef Jerky - kampania rekomendacji
Trnd Polska szykuje nową kampanię. Sypią nimi ostatnio jak z rękawa :)
Jako fanka mięsa i przekąsek wytrawnych oczywiście się zgłaszam! A Wy? Zgłoszenia na stronie www.trnd.com. A co mogę otrzymać w paczce i czym będę się dzieliła? Spójrzcie poniżej :)
Beef Jerky to delikatne kawałki najlepszej wołowiny suszonej według tajnej receptury rodzinnej Jack Link's, z przyprawami i odrobiną dymu. Daj się ponieść chwili – Feed Your Wild Side!
Trzymajcie kciuki!
#JackLinks #prawdziwawołowina #beef jerky #trndpolska
Wszystkie zdjęcia i cytowane opisy od trnd.com
Etykiety:
Ambasadorka,
eef jerky,
JackLinks,
kampania,
kampania rekomendacji,
pawdziwawołowina,
przekąska,
smakołyki,
testowanie,
tndpolska,
wołowina
wtorek, 26 marca 2019
Łomża 0,0% w kampanii Streetcom!
Świetne wieści! Nowa kampania ze Streetcom zbliża się wielkimi krokami. Tym razem testom poddawać będzie się Łomża 0,0%. Nowe bezalkoholowe piwo browaru Łomża, wariant Łomża Jasne.
Jako fanka piwa bezalkoholowego ogroooomnie liczę na to, że znajdę się w gronie Ambasadorów tej kampanii i będę się mogła z Wami pysznym, bezalkoholowym i do tego o bardzo prostym składzie piwkiem/nie piwkiem podzielić.
100% piwa 0% alkoholu! Takie hasło przewodzi tej kampanii. Mam nadzieję, że smak jest również na 100% :)
Trzymajcie kciuki!
wtorek, 7 marca 2017
Kampania Smakija rusza pełną parą!
Udało się!
Kampania Smakija rusza pełną parą! Zemną na pokładzie :))
Dzięki za trzymanie kciuków, wiadomość o dołączeniu mnie do grona Ambasadorek niedawno dotarła. A dziś dotarła paczka z pomocami Ambasadora :) Magnesami z notesem na notatki dla testujących, przewodnik Ambasadora oraz zeszyt do zbierania opinii.
Opiekunem projektu została Ania, którą poznaliśmy za pośrednictwem bloga:
Niezwłocznie udałam się na zakupy. Na szczęście wybór w pobliskim Piotrze i Pawle był duży, naprawdę duży. Przygotowali się na prawdziwe natarcie Ambasadorów :) Udało mi się kupić przynajmniej jedną kaszkę w każdym z dostępnych smaków. Jakich, zapytacie :) Kaszki występują w wersji jednosmakowej: kaszka śmietankowa, z cynamonem i czekoladowa oraz w wersjach naturalnych z dodatkami w osobnych kubeczkach: z sosem z truskawek, z sosem owoców leśnych, z sosem z jabłek z cynamonem, z sosem z wiśni i z sosem z malin.
Pierwsze smakowania za nami. Pychotka! Mąż uczynił z kaszek Smakija podstawowe śniadanie :)
PIerwsze kaszki również rozdane, czekamy na opinie.
Wracam do smakowania. Mniam!
Kampania Smakija rusza pełną parą! Zemną na pokładzie :))
Dzięki za trzymanie kciuków, wiadomość o dołączeniu mnie do grona Ambasadorek niedawno dotarła. A dziś dotarła paczka z pomocami Ambasadora :) Magnesami z notesem na notatki dla testujących, przewodnik Ambasadora oraz zeszyt do zbierania opinii.
Opiekunem projektu została Ania, którą poznaliśmy za pośrednictwem bloga:
Niezwłocznie udałam się na zakupy. Na szczęście wybór w pobliskim Piotrze i Pawle był duży, naprawdę duży. Przygotowali się na prawdziwe natarcie Ambasadorów :) Udało mi się kupić przynajmniej jedną kaszkę w każdym z dostępnych smaków. Jakich, zapytacie :) Kaszki występują w wersji jednosmakowej: kaszka śmietankowa, z cynamonem i czekoladowa oraz w wersjach naturalnych z dodatkami w osobnych kubeczkach: z sosem z truskawek, z sosem owoców leśnych, z sosem z jabłek z cynamonem, z sosem z wiśni i z sosem z malin.
Pierwsze smakowania za nami. Pychotka! Mąż uczynił z kaszek Smakija podstawowe śniadanie :)
PIerwsze kaszki również rozdane, czekamy na opinie.
Wracam do smakowania. Mniam!
Etykiety:
Ambasadorka,
deser mleczny,
kampania rekomendacji,
kaszka,
smakija,
zakochaniwsmaku,
zott
środa, 22 lutego 2017
Będziemy testować Colour Catcher z RekomendujTo!
Rok 2017 kończy dopiero drugi miesiąc, a nam udało się dostać już do kilku świetnych kampanii rekomendacji.
Jedną z nich jest kampania z RekomendujTo, w ramach której będziemy testować chusteczki do prania wyłapujące kolor Colour Catcher marki K2R.
Czekam na paczkę z niecierpliwością! Wy też? :)
Jedną z nich jest kampania z RekomendujTo, w ramach której będziemy testować chusteczki do prania wyłapujące kolor Colour Catcher marki K2R.
Czekam na paczkę z niecierpliwością! Wy też? :)
niedziela, 20 listopada 2016
Kampania„Osaczonej” mrozi krew w żyłach!
Streetcom napisał do mnie ze wspaniałą wiadomością- wreszcie kampania filmowa.
25 listopada do kin wchodzi nowy thriller Christiny Hodson, w którym główną rolę zagra Naomi Watts.
Filmweb.pl tak opisuje fabułę filmu:
"Dziecięca psycholożka musi uratować małego chłopca, który zaginął w tajemniczych okolicznościach podczas burzy śnieżnej". Czyż to nie brzmi arcyciekawie?! Już się nie mogę doczekać piątku!
A Streetcom oraz Cinema City przygotowali konkurs, w którym mogę wygrać podwójne wejściówki na film. Grać? Pewnie, że gram :))
Przygotowałam własne zaproszenie:
Kto chce iść ze mną? Z wejściówkami czy bez- będziemy tam!
Do zobaczenia na sali kinowej :)
#osaczona #konkurs #thriller #Streetcom #CinemaCity #ambasador
25 listopada do kin wchodzi nowy thriller Christiny Hodson, w którym główną rolę zagra Naomi Watts.
Filmweb.pl tak opisuje fabułę filmu:
"Dziecięca psycholożka musi uratować małego chłopca, który zaginął w tajemniczych okolicznościach podczas burzy śnieżnej". Czyż to nie brzmi arcyciekawie?! Już się nie mogę doczekać piątku!
A Streetcom oraz Cinema City przygotowali konkurs, w którym mogę wygrać podwójne wejściówki na film. Grać? Pewnie, że gram :))
Przygotowałam własne zaproszenie:
Kto chce iść ze mną? Z wejściówkami czy bez- będziemy tam!
Do zobaczenia na sali kinowej :)
#osaczona #konkurs #thriller #Streetcom #CinemaCity #ambasador
Etykiety:
Ambasadorka,
Cinema City,
film,
kampania rekomendacji,
kino,
konkurs,
Osaczona,
Streetcom,
thriller
czwartek, 6 października 2016
Pastylki na gardło Isla- paczka Ambasadora
Przyszła! Przyszła!
Paczuszka Ambasadorki w nowej kampanii Streetcom pastylek na gardło Isla. Paczuszka pełna wspaniałości. Zerknijcie sami.
Pastylki dla nas o smaku porzeczkowym, 15 zestawów pastylek dla znajomych w trzech różnych smakach, ulotka oraz pielęgnacyjna szminka. Nie ma przewodnika ani ulotek, te dostępne są w Strefie Eksperta w formie elektronicznej. Podoba mi się ten ekologiczny trend, zwłaszcza że część znajomych wyrzuca ulotek bez czytania, obawiam się jednak, że ulotek w wersji elektronicznej przeczyta jeszcze mniej osób pozostałabym przy ich papierowej wersji.
Zabieram się za testowanie i rekomendacje.
Mąż już zaciera ręce- pracuje głosem i od dłuższego czasu szukał odpowiedniego środka.
Do usłyszenia!
Paczuszka Ambasadorki w nowej kampanii Streetcom pastylek na gardło Isla. Paczuszka pełna wspaniałości. Zerknijcie sami.
Pastylki dla nas o smaku porzeczkowym, 15 zestawów pastylek dla znajomych w trzech różnych smakach, ulotka oraz pielęgnacyjna szminka. Nie ma przewodnika ani ulotek, te dostępne są w Strefie Eksperta w formie elektronicznej. Podoba mi się ten ekologiczny trend, zwłaszcza że część znajomych wyrzuca ulotek bez czytania, obawiam się jednak, że ulotek w wersji elektronicznej przeczyta jeszcze mniej osób pozostałabym przy ich papierowej wersji.
Zabieram się za testowanie i rekomendacje.
Mąż już zaciera ręce- pracuje głosem i od dłuższego czasu szukał odpowiedniego środka.
Do usłyszenia!
czwartek, 29 września 2016
Nowa kampania ze Streetcom - Isla
Jupi!!
Udało mi się zakwalifikować jako ambasadorka w jednej z najnowszych kampanii Streetcom.
Tym razem rekomendować będziemy pastylki na gardło Isla.
Już się nie mogę doczekać paczuszki :)) A Wy?
#isla #głosnatury #pastylkinagardlo #streetcom #ambasadorka
Udało mi się zakwalifikować jako ambasadorka w jednej z najnowszych kampanii Streetcom.
Tym razem rekomendować będziemy pastylki na gardło Isla.
Już się nie mogę doczekać paczuszki :)) A Wy?
#isla #głosnatury #pastylkinagardlo #streetcom #ambasadorka
Etykiety:
Ambasadorka,
głos natury,
isla,
kampania rekomendacji,
pastylki na gardło,
rekomendacje,
Streetcom
środa, 3 sierpnia 2016
Kampania rekomendacji Tchibo Card z Rekomenduj.to!
Juppi!
Szykuje się kolejna kampania, w której będę Ambasadorem.
To kampania z Rekomeduj.to klubu Tchibo i Tchibo Card. Rekomenduj.to wybrało ponad 2000 osób w tej kampnii, prawdziwy zmasowany atak :) Czekają nas tygodnie rozmów o marce Tchibo, odwiedziny w punktach, zakupy i przede wszystkim delektowanie się pyszną kawą w magicznej cenie 1PLN :))
Już zacieram rączki! Dołącz do mnie!
#TchiboCard #Rekomenduj.to #kawa
Szykuje się kolejna kampania, w której będę Ambasadorem.
To kampania z Rekomeduj.to klubu Tchibo i Tchibo Card. Rekomenduj.to wybrało ponad 2000 osób w tej kampnii, prawdziwy zmasowany atak :) Czekają nas tygodnie rozmów o marce Tchibo, odwiedziny w punktach, zakupy i przede wszystkim delektowanie się pyszną kawą w magicznej cenie 1PLN :))
Już zacieram rączki! Dołącz do mnie!
#TchiboCard #Rekomenduj.to #kawa
Etykiety:
Akcja Rekomendacji,
Ambasadorka,
kampania rekomendacji,
kawa,
klub,
klubowicz,
rekomendacje,
Rekomenduj.to,
Tchibo,
Tchibo Card
sobota, 2 kwietnia 2016
Werther's Orginal Creamy Filling- wkrótce testowanie
Fantastyczna wiadomość od Rekomenduj.to! Zostanę Ambasadorką w kampanii rekomendacji Werther's Orginal Creamy Filling. To cukierki, których jeszcze nigdy nie próbowałam i jestem bardzo ciekawa takie wersji Werther's Orginal :)
Znajomi, koledzy z pracy i krewni również nie mogą się doczekać!
Gotowi na testowanie?
Znajomi, koledzy z pracy i krewni również nie mogą się doczekać!
Gotowi na testowanie?
piątek, 18 marca 2016
Niespodzianka od Streetcom
Przyszła właśnie zapowiedziana niespodzianka od Streetcom- bogato ilustrowana książka kucharska Smakowitej Pajdy.
Pełno w niej ciekawych przepisów Ambasadorów akcji. Niektóre naprawdę wyjątkowe i niezwykle pomysłowe!
Na pewno nie raz z niej skorzystamy. Dziękujemy! :)
Do dzieła!
Pełno w niej ciekawych przepisów Ambasadorów akcji. Niektóre naprawdę wyjątkowe i niezwykle pomysłowe!
Na pewno nie raz z niej skorzystamy. Dziękujemy! :)
Do dzieła!
niedziela, 7 czerwca 2015
Smakowite popołudnie z Łowiczem :)
Tym razem udało się uwiecznić przygotowany posiłek nim zniknął w brzuchach głodomorów.
Poprzednio z koleżankami miałyśmy karaibski lunch, potem Rodzice załapali się na seczuańskiego kurczaka, a tym razem padło na smaki arabskie.
Przygotowaliśmy wołowinę w sosie arabskim. Mięsko marynowało się dostatecznie długo by skruszeć, a w połączeniu z sosem Łowicza zapewniło nam przesmaczny posiłek. Postanowiłam przyozdobić nieco posiłek listkami mięty i laskami cynamonu. Mąż, szwagier i koleżanki zachwyceni :)
Opinie były mniej lub bardziej pozytywne :)
Koleżanka bardzo na tak: "Mmmm... pyszne! Ani za słone, ani za kwaśne, prawie jak ręcznie robione. Podobają mi się egzotyczne nuty. Zwykle nie marynuje mięsa przed przygotowaniem, ale może zacznę :)"
Mąż jak zawsze oszczędny w pochwałach: "Smaczny, bez zachwytów, mniej więcej to czego się spodziewałem po sosie ze słoiczka. Ale pomysł z przyprawami do marynowania super!"
Szwagier również na tak: "Nie czuś standardowej sztuczności, smaczne, a jakie wygodne. Słoiczek i gotowe. I zdecydowanie wybieram opcję przyprawiania mięsa na patelni".
Co kto woli :)
Mnie samej bardzo smakowało, choć jestem bardziej 'kurczakowa' niż 'krwia' ;) Dodałabym jeszcze trochę świeżych warzyw by przyjemnie chrupały, ale i bez tego była wyjątkowo smacznie, szybko i wygodnie :)
Zainspirowani, zaczęliśmy marzyć....
(pożyczone z neckermann.pl)
Poprzednio z koleżankami miałyśmy karaibski lunch, potem Rodzice załapali się na seczuańskiego kurczaka, a tym razem padło na smaki arabskie.
Przygotowaliśmy wołowinę w sosie arabskim. Mięsko marynowało się dostatecznie długo by skruszeć, a w połączeniu z sosem Łowicza zapewniło nam przesmaczny posiłek. Postanowiłam przyozdobić nieco posiłek listkami mięty i laskami cynamonu. Mąż, szwagier i koleżanki zachwyceni :)
Opinie były mniej lub bardziej pozytywne :)
Koleżanka bardzo na tak: "Mmmm... pyszne! Ani za słone, ani za kwaśne, prawie jak ręcznie robione. Podobają mi się egzotyczne nuty. Zwykle nie marynuje mięsa przed przygotowaniem, ale może zacznę :)"
Mąż jak zawsze oszczędny w pochwałach: "Smaczny, bez zachwytów, mniej więcej to czego się spodziewałem po sosie ze słoiczka. Ale pomysł z przyprawami do marynowania super!"
Szwagier również na tak: "Nie czuś standardowej sztuczności, smaczne, a jakie wygodne. Słoiczek i gotowe. I zdecydowanie wybieram opcję przyprawiania mięsa na patelni".
Co kto woli :)
Mnie samej bardzo smakowało, choć jestem bardziej 'kurczakowa' niż 'krwia' ;) Dodałabym jeszcze trochę świeżych warzyw by przyjemnie chrupały, ale i bez tego była wyjątkowo smacznie, szybko i wygodnie :)
Zainspirowani, zaczęliśmy marzyć....
(pożyczone z neckermann.pl)
Etykiety:
Akcja Rekomendacji,
Ambasadorka,
arabski,
karaibski,
Łowicz,
obiad,
posiłek,
przyprawy,
seczuański,
sosy egzotyczne,
sosy w słoikach,
spotkanie,
Streetcom
środa, 13 maja 2015
Sosy egzotyczne Łowicz w natarciu!
Jest! Jest! Jest! Już jest!
Paczuszka dotarła. Ciężka jak sto pięćdziesiąt. Trudno się dziwić skoro zawiera aż 12 słoików z sosami egzotycznymi Łowicz. Na szczęście wszystkie dotarły w całości, tak że mamy pełen wachlarz smaków do wypróbowania w wystarczającej ilości by podzielić się z wielooooma znajomymi :)
Do wyboru mamy następujące sosy:
- seczuański
- karaibski
- i arabski.
Mniam! Wszystkie słoiczki zawierają dodatkowo przyprawę do mięsa idealnie komponujące się z bukietem smakowym danego sosu.
Do tego wszystkiego w paczce znalazłam nieoceniony jak zwykle Przewodnik, tym razem w formie mapy, która zabierze nas w dalekie i smakowite podróże. Dla krewnych i znajomych pojawiających się na obiedzie- ulotki (aż 15!), by poznali bogactwo smaków sosów egzotycznych Łowicz oraz poczuli inspirację do samodzielnego przygotowania smakowitych dań.
Na bogato!
Wkrótce pierwsze gotowanie z Łowiczem, a efekty pojawią się tutaj :)
Smacznego!
Paczuszka dotarła. Ciężka jak sto pięćdziesiąt. Trudno się dziwić skoro zawiera aż 12 słoików z sosami egzotycznymi Łowicz. Na szczęście wszystkie dotarły w całości, tak że mamy pełen wachlarz smaków do wypróbowania w wystarczającej ilości by podzielić się z wielooooma znajomymi :)
Do wyboru mamy następujące sosy:
- seczuański
- karaibski
- i arabski.
Mniam! Wszystkie słoiczki zawierają dodatkowo przyprawę do mięsa idealnie komponujące się z bukietem smakowym danego sosu.
Do tego wszystkiego w paczce znalazłam nieoceniony jak zwykle Przewodnik, tym razem w formie mapy, która zabierze nas w dalekie i smakowite podróże. Dla krewnych i znajomych pojawiających się na obiedzie- ulotki (aż 15!), by poznali bogactwo smaków sosów egzotycznych Łowicz oraz poczuli inspirację do samodzielnego przygotowania smakowitych dań.
Na bogato!
Wkrótce pierwsze gotowanie z Łowiczem, a efekty pojawią się tutaj :)
Smacznego!
środa, 4 lutego 2015
Testowanie przekąsek Knorr w toku!
Kolejna kampania rekomendacji z Ambasadą Trendów! :) Tym razem testujemy przekąski Knorra Gorące Kubki w wersji Rozkosze Podniebienia w pięciu różnych smakach:
- Pomidorowa z mascarpone i bazylią
- Krem z grzybów z boczkiem i mascarpone
- Krem z dyni ze śmietaną i szczypiorkiem
- Tajska kurczakowa z kokosem
- Krem a'la Dijon z boczkiem
20 saszetek dla mnie wraz z Przewodnikiem Ambasadorki oraz 18 saszetek dla znajomych wraz z arcyciekawymi ulotkami przyszły w eleganckim pudełku, które możecie obejrzeć poniżej.
Saszetki w przeciwieństwie do klasycznych Gorących Kubków wymiarami przypominają saszetki z kawami 2 lub 3 w 1. Nie zawierają konserwantów, ani glutaminianu sodu, co również różni je od klasycznych produktów tego typu. Ponadto zawierają warzywa, zioła i przyprawy suszone w sposób pozwalający im zachować jak najwięcej wartości odżywczych i składników mineralnych. Zawartość soli w jednej saszetce również została zredukowana. Wszystko dla polepszenia jakości i dla działań pro-zdrowotnych. Nawet kaloryczność jednej saszetki sprawia, że są lepszą przekąską w ciągu dnia niż niejeden batonik, czy wafelek w czekoladzie.
A co ze smakami? Są nowe o oryginalne. Trochę już mnie znużyły pieczarkowe i rosoły jedzone w czasie wypadów wakacyjnych. Orientalny smak zupy Tajskiej, musztardowy Kremu Dijon, czy szczypiorkowy Dyniowej to prawdziwa dla odmiana dla fanów Gorących Kubków. Dla tradycjonalistów wzbogacono smaki klasycznej Pomidorowej i Grzybowej. Zupy są naprawdę smaczne i sycące.
Większość saszetek z Rozkoszami Podniebienia już się rozeszła, amatorów było wielu, niektórzy chcieli wypróbowywać wszystkie smaki, więc wkrótce musiałam dzielić się również swoimi zapasami. Ale nie żałuję, zachwycone miny niektórych wynagrodziły uszczuplenie własnych zapasów. Sporo osób z góry mówiło 'dziękuję', jako, ze Gorących Kubków i podobnych produktów nie jadają z zasady, czy przez wzgląd na kłopoty żołądkowe, jakie do tej pory mieli. Nikogo nie zmuszam, zdarzyły się już przypadki, ze początkowo sceptyczni, znajomi wracali by jednak pokusić się na nowy smak zupki. Ci którzy wypróbowali chwalą sobie przede wszystkim:
- ciekawe i nowe smaki ("Tym kokosem mnie przekonałaś", "uwielbiam tajskie smaki")
- kremową konsystencję ("Dobrze się rozpuszcza i jest taki kremowy")
- uczucie sytości po zjedzeniu zupki ("Akurat w pracy zgłodniałem, a dzięki Dijon dotrwałem do powrotu do domu")
- brak konserwantów i zmniejszoną ilość soli ("Spodziewałam się, że będzie bardziej słona")
- niższą niż tradycyjne słodkie przekąski kaloryczność ("O, moja Tajska ma tylko 84 kcal!")
Wciąż jeszcze spływają opinie dotyczące Rozkosz Podniebienia, a w Ambasadzie pojawiają się nowe raporty. Wielka frajda z bycia Ambasadorem w takiej Kampanii :))
- Pomidorowa z mascarpone i bazylią
- Krem z grzybów z boczkiem i mascarpone
- Krem z dyni ze śmietaną i szczypiorkiem
- Tajska kurczakowa z kokosem
- Krem a'la Dijon z boczkiem
20 saszetek dla mnie wraz z Przewodnikiem Ambasadorki oraz 18 saszetek dla znajomych wraz z arcyciekawymi ulotkami przyszły w eleganckim pudełku, które możecie obejrzeć poniżej.
Saszetki w przeciwieństwie do klasycznych Gorących Kubków wymiarami przypominają saszetki z kawami 2 lub 3 w 1. Nie zawierają konserwantów, ani glutaminianu sodu, co również różni je od klasycznych produktów tego typu. Ponadto zawierają warzywa, zioła i przyprawy suszone w sposób pozwalający im zachować jak najwięcej wartości odżywczych i składników mineralnych. Zawartość soli w jednej saszetce również została zredukowana. Wszystko dla polepszenia jakości i dla działań pro-zdrowotnych. Nawet kaloryczność jednej saszetki sprawia, że są lepszą przekąską w ciągu dnia niż niejeden batonik, czy wafelek w czekoladzie.
A co ze smakami? Są nowe o oryginalne. Trochę już mnie znużyły pieczarkowe i rosoły jedzone w czasie wypadów wakacyjnych. Orientalny smak zupy Tajskiej, musztardowy Kremu Dijon, czy szczypiorkowy Dyniowej to prawdziwa dla odmiana dla fanów Gorących Kubków. Dla tradycjonalistów wzbogacono smaki klasycznej Pomidorowej i Grzybowej. Zupy są naprawdę smaczne i sycące.
Większość saszetek z Rozkoszami Podniebienia już się rozeszła, amatorów było wielu, niektórzy chcieli wypróbowywać wszystkie smaki, więc wkrótce musiałam dzielić się również swoimi zapasami. Ale nie żałuję, zachwycone miny niektórych wynagrodziły uszczuplenie własnych zapasów. Sporo osób z góry mówiło 'dziękuję', jako, ze Gorących Kubków i podobnych produktów nie jadają z zasady, czy przez wzgląd na kłopoty żołądkowe, jakie do tej pory mieli. Nikogo nie zmuszam, zdarzyły się już przypadki, ze początkowo sceptyczni, znajomi wracali by jednak pokusić się na nowy smak zupki. Ci którzy wypróbowali chwalą sobie przede wszystkim:
- ciekawe i nowe smaki ("Tym kokosem mnie przekonałaś", "uwielbiam tajskie smaki")
- kremową konsystencję ("Dobrze się rozpuszcza i jest taki kremowy")
- uczucie sytości po zjedzeniu zupki ("Akurat w pracy zgłodniałem, a dzięki Dijon dotrwałem do powrotu do domu")
- brak konserwantów i zmniejszoną ilość soli ("Spodziewałam się, że będzie bardziej słona")
- niższą niż tradycyjne słodkie przekąski kaloryczność ("O, moja Tajska ma tylko 84 kcal!")
Wciąż jeszcze spływają opinie dotyczące Rozkosz Podniebienia, a w Ambasadzie pojawiają się nowe raporty. Wielka frajda z bycia Ambasadorem w takiej Kampanii :))
Etykiety:
Ambasada Trendów,
Ambasadorka,
bez glutaminianu sodu,
bez konserwantów,
Gorący Kubek,
kalorie,
Knorr,
paczka ambasadorki,
przewodnik ambasadorki,
Rozkosze Podniebienia
Lokalizacja:
Poznań, Polska
piątek, 18 lipca 2014
Akcja rekomendacji Hello Day zakończona. Było owsiankowo! :)
Były owsianki? Były! Były płatki? Były! Było pysznie? Było! Ale się skończyło :(
Tygodnie z Hello Day minęły wręcz niepostrzeżenie. Było dużo smacznych śniadań i przekąsek w ciągu dnia, dużo chrupania i zalewania, dużo rozmów i dyskusji na temat Hello Day. Pakieciki (owsianka + płatki) dla znajomych rozeszły się dość szybko, choć nie zawsze łatwo było znaleźć amatorów owsiankowo-płatkowych produktów. Padało wiele pytań dotyczących Hello Day- samej marki, Ambasadorów poszczególnych wariantów, barierowych opakowań, sposobów przygotowywania oraz miejsc, gdzie można Hello Day nabyć. Dyskusje o płatkach i owsiankach były nie jednokrotnie burzliwe, gdy ten i ów bronił swego zdania przez tamtym i owym.
Większość testujących krewnych i znajomych była bardzo zadowolona z formy Hello Day, szybkiego sposobu przygotowywania, niewielkiego opakowania mieszczącego się do plecaka/torebki, opakowania barierowego zapewniającego świeżość i aromat produktu oraz oczywiście ze smaku. Jedne warianty przypadły im do gustu bardziej, inne mniej, a największe uznanie znalazły chyba klasyczne smaki, jak jabłko, czy truskawka, choć kiwi również dość często pojawiało się w pozytywnych komentarzach. Najmniejszym powodzeniem cieszyła się wersja ENERGY, a dokładnie zawarty w niej banan. Pojawiły się niekiedy opinie negatywne, zwracające szczególną uwagę na szybkość rozmiękania płatków i niespecjalnie naturalny smak liofilizowanych owoców. Nieliczni uważali, że płatki, czy owsianki są bez smaku, większość jednak zwracała uwagę na dość wyraźny smak i nieprzesłodzoną zawartość. Większość opinii wyróżniała owsianki i płatki Hello Day pozytywnie na tle podobnych produktów innych marek.
Osobiście przychylam się do pozytywnego zdania większości. Pasowała mi wielkość porcji, forma i smak. Z uwagi na sympatię do mleka w tego typu produktach, owsianki i płatki zalewałam cieplejszym lub chłodniejszym mlekiem. Owsianki od płatków najbardziej odróżniała konsystencja po przygotowaniu, i jeśli o ten czynnik chodzi u mnie wygrywają zdecydowanie OWSIANKI. Ale może to dlatego, że od jakiegoś czasu jestem po prostu większą fanką owsianek niż płatków z mlekiem.
Co do samej akcji rekomendacji, to wielkie barwa dla Rekomenduj.to. Paczka Ambasadora była świetnie przygotowana, w praktycznym pudełku, ulotki zawierały dużo przydatnych informacji, były ładnie wykonane, podobnie zresztą jak Przewodnik Ambasadora, pełen cennych wskazówek. Raporty wypełniało się łatwo, a aktualności i podpowiedzi na stronie były bardzo pomocne, zaś przeglądanie strony myhelloday.com oraz facebookowego funpage'u dawało dużo frajdy.
Udział w akcji Hello Day to była prawdziwa przyjemność!
g.
Tygodnie z Hello Day minęły wręcz niepostrzeżenie. Było dużo smacznych śniadań i przekąsek w ciągu dnia, dużo chrupania i zalewania, dużo rozmów i dyskusji na temat Hello Day. Pakieciki (owsianka + płatki) dla znajomych rozeszły się dość szybko, choć nie zawsze łatwo było znaleźć amatorów owsiankowo-płatkowych produktów. Padało wiele pytań dotyczących Hello Day- samej marki, Ambasadorów poszczególnych wariantów, barierowych opakowań, sposobów przygotowywania oraz miejsc, gdzie można Hello Day nabyć. Dyskusje o płatkach i owsiankach były nie jednokrotnie burzliwe, gdy ten i ów bronił swego zdania przez tamtym i owym.
Większość testujących krewnych i znajomych była bardzo zadowolona z formy Hello Day, szybkiego sposobu przygotowywania, niewielkiego opakowania mieszczącego się do plecaka/torebki, opakowania barierowego zapewniającego świeżość i aromat produktu oraz oczywiście ze smaku. Jedne warianty przypadły im do gustu bardziej, inne mniej, a największe uznanie znalazły chyba klasyczne smaki, jak jabłko, czy truskawka, choć kiwi również dość często pojawiało się w pozytywnych komentarzach. Najmniejszym powodzeniem cieszyła się wersja ENERGY, a dokładnie zawarty w niej banan. Pojawiły się niekiedy opinie negatywne, zwracające szczególną uwagę na szybkość rozmiękania płatków i niespecjalnie naturalny smak liofilizowanych owoców. Nieliczni uważali, że płatki, czy owsianki są bez smaku, większość jednak zwracała uwagę na dość wyraźny smak i nieprzesłodzoną zawartość. Większość opinii wyróżniała owsianki i płatki Hello Day pozytywnie na tle podobnych produktów innych marek.
Osobiście przychylam się do pozytywnego zdania większości. Pasowała mi wielkość porcji, forma i smak. Z uwagi na sympatię do mleka w tego typu produktach, owsianki i płatki zalewałam cieplejszym lub chłodniejszym mlekiem. Owsianki od płatków najbardziej odróżniała konsystencja po przygotowaniu, i jeśli o ten czynnik chodzi u mnie wygrywają zdecydowanie OWSIANKI. Ale może to dlatego, że od jakiegoś czasu jestem po prostu większą fanką owsianek niż płatków z mlekiem.
Co do samej akcji rekomendacji, to wielkie barwa dla Rekomenduj.to. Paczka Ambasadora była świetnie przygotowana, w praktycznym pudełku, ulotki zawierały dużo przydatnych informacji, były ładnie wykonane, podobnie zresztą jak Przewodnik Ambasadora, pełen cennych wskazówek. Raporty wypełniało się łatwo, a aktualności i podpowiedzi na stronie były bardzo pomocne, zaś przeglądanie strony myhelloday.com oraz facebookowego funpage'u dawało dużo frajdy.
Udział w akcji Hello Day to była prawdziwa przyjemność!
g.
wtorek, 1 lipca 2014
Koniec akcji rekomendacji Kwasu Chlebowego Razowego. Było pyyyyysznie!
Umiłowani!
źródło: Streetcom.pl
Akcja rekomendacji Kwasu Chlebowego Razowego ze Streetcom dobiegła końca. Wszystkie rozmowy zostały zaraportowane, a raport końcowy podsumowujący akcję został wypełniony.
Osobiście jestem bardzo zadowolona z udziału w akcji. Po raz kolejny Streetcom wraz z Partnerem stanął na wysokości zadania, akcja była przygotowana starannie i doskonale, z ciekawymi aktywnościami dodatkowymi i niezwykłymi nagrodami do zgarnięcia. Paczka Ambasadora była genialna, świetnie przygotowana, produkty i materiały dodatkowe najwyższej jakości. Jedynie do rozdawanych ulotek dodałabym trochę informacji o składzie produktów, podkreśliła producenta i wskazała najpopularniejsze miejsca, gdzie można kwas kupić.
Buteleczki 0,5L rozeszły się w oka mgnieniu, żałuję, że nie było ich więcej, szczególnie wariantów smakowych z sokami, bo chętnych było jeszcze kilku. Nie odeszli jednak z kwitkiem, ale zostali poczęstowani zasobami Ambasadorki. Które nota bene na długo nam nie starczyły ;) Znajomi dopytywali o skład kwasów (same naturalne składniki!), zawartość konserwantów (żadnych!), najlepszy sposób podawania (to już ocena indywidualna, ja lubię tylko lekko schłodzony, inni prawie zmrożony) oraz miejsca, gdzie można kwas nabyć (większość popularnych marketów spożywczych).
Opinie wśród znajomych były, jak zwykle podzielone, ale tym razem głównie ze względu na specyfikę samego kwasu chlebowego, który po prostu jednym pasuje, a innym nie. Tych, którzy lubią kwas chlebowy nie musiałam długo przekonywać, cieszyli się jak dzieci z butelki do wypróbowania i stali się wielkimi fanami Kwasu Chlebowego Razowego. Tych, którzy od dziecka nie znosili smaku kwasu chlebowego, nie przekonały nawet wersje smakowego z sokami i pozostali zatwardziałymi przeciwnikami kwasu. Byli wśród testujących jednak tacy (wśród nich ja sama), którzy nie reagowali entuzjazmem na kwas chlebowy w klasycznej wersji smakowej, ale zachwycili się wersją żurawinową lub śliwkową.
Bo jest się czym zachwycać. Kwas jest odpowiednio słodki, lekko gazowany, wspaniale orzeźwia i pobudza karmelowo-owocowym smakiem. Moim faworytem jest żurawina, ze swoim lekko kwaskowatym posmakiem, co dodaje jej punktów do orzeźwienia. Ale zaraz za nią pędzi w tym wyścigu śliwka, której pierwsze łyki przywodzą na myśl śliwkowy kompot Babci w letnie popołudnia. Pychotka! Duże butelki, które otrzymałam jako Ambasadorka, skończyły się szybciutko, ale od tego czasu regularnie pojawiają się w naszych koszykach z zakupami.
Ponadto obecność na portalu NaszeZmiany.pl pozwoliła mi poznać wiele wspaniałych osób, posłuchać ich rad i pomysłów na zmiany w życiu, z których wielu skorzystałam. Wypełnianie codziennych zadań było prawdziwą przyjemnością i natchnęło mnie nie raz do wprowadzenia drobnych zmian w swoim codziennym życiu. Choć nie zdobyłam żadnej nagrody w Konkursie (i może dobrze, posypałyby się na mnie gromy zazdrosnych uczestniczek forum, umiarkowanie fajna sprawa...), sam udział w akcji i korzystanie z portalu było frajdą. Polecam wszystkim, którzy mają chęć na odrobinę odmiany w życiu codziennym.
Ogólnie Akcja na piątkę z plusem! :) Mam nadzieję niebawem włączyć się w kolejną akcję Streetcom!
Pozdrawiam wreszcie bardzo letnio :)
źródło: Streetcom.pl
Akcja rekomendacji Kwasu Chlebowego Razowego ze Streetcom dobiegła końca. Wszystkie rozmowy zostały zaraportowane, a raport końcowy podsumowujący akcję został wypełniony.
Osobiście jestem bardzo zadowolona z udziału w akcji. Po raz kolejny Streetcom wraz z Partnerem stanął na wysokości zadania, akcja była przygotowana starannie i doskonale, z ciekawymi aktywnościami dodatkowymi i niezwykłymi nagrodami do zgarnięcia. Paczka Ambasadora była genialna, świetnie przygotowana, produkty i materiały dodatkowe najwyższej jakości. Jedynie do rozdawanych ulotek dodałabym trochę informacji o składzie produktów, podkreśliła producenta i wskazała najpopularniejsze miejsca, gdzie można kwas kupić.
Buteleczki 0,5L rozeszły się w oka mgnieniu, żałuję, że nie było ich więcej, szczególnie wariantów smakowych z sokami, bo chętnych było jeszcze kilku. Nie odeszli jednak z kwitkiem, ale zostali poczęstowani zasobami Ambasadorki. Które nota bene na długo nam nie starczyły ;) Znajomi dopytywali o skład kwasów (same naturalne składniki!), zawartość konserwantów (żadnych!), najlepszy sposób podawania (to już ocena indywidualna, ja lubię tylko lekko schłodzony, inni prawie zmrożony) oraz miejsca, gdzie można kwas nabyć (większość popularnych marketów spożywczych).
Opinie wśród znajomych były, jak zwykle podzielone, ale tym razem głównie ze względu na specyfikę samego kwasu chlebowego, który po prostu jednym pasuje, a innym nie. Tych, którzy lubią kwas chlebowy nie musiałam długo przekonywać, cieszyli się jak dzieci z butelki do wypróbowania i stali się wielkimi fanami Kwasu Chlebowego Razowego. Tych, którzy od dziecka nie znosili smaku kwasu chlebowego, nie przekonały nawet wersje smakowego z sokami i pozostali zatwardziałymi przeciwnikami kwasu. Byli wśród testujących jednak tacy (wśród nich ja sama), którzy nie reagowali entuzjazmem na kwas chlebowy w klasycznej wersji smakowej, ale zachwycili się wersją żurawinową lub śliwkową.
Bo jest się czym zachwycać. Kwas jest odpowiednio słodki, lekko gazowany, wspaniale orzeźwia i pobudza karmelowo-owocowym smakiem. Moim faworytem jest żurawina, ze swoim lekko kwaskowatym posmakiem, co dodaje jej punktów do orzeźwienia. Ale zaraz za nią pędzi w tym wyścigu śliwka, której pierwsze łyki przywodzą na myśl śliwkowy kompot Babci w letnie popołudnia. Pychotka! Duże butelki, które otrzymałam jako Ambasadorka, skończyły się szybciutko, ale od tego czasu regularnie pojawiają się w naszych koszykach z zakupami.
Ponadto obecność na portalu NaszeZmiany.pl pozwoliła mi poznać wiele wspaniałych osób, posłuchać ich rad i pomysłów na zmiany w życiu, z których wielu skorzystałam. Wypełnianie codziennych zadań było prawdziwą przyjemnością i natchnęło mnie nie raz do wprowadzenia drobnych zmian w swoim codziennym życiu. Choć nie zdobyłam żadnej nagrody w Konkursie (i może dobrze, posypałyby się na mnie gromy zazdrosnych uczestniczek forum, umiarkowanie fajna sprawa...), sam udział w akcji i korzystanie z portalu było frajdą. Polecam wszystkim, którzy mają chęć na odrobinę odmiany w życiu codziennym.
Ogólnie Akcja na piątkę z plusem! :) Mam nadzieję niebawem włączyć się w kolejną akcję Streetcom!
Pozdrawiam wreszcie bardzo letnio :)
Etykiety:
Ambasadorka,
kampania rekomendacji,
konkurs,
kwas chlebowy,
naszezmiany.pl,
paczka ambasadora,
Streetcom,
śliwka,
zmiany,
żurawina
Lokalizacja:
Poznań, Polska
środa, 11 czerwca 2014
Rekrutacja na Ambasadorki Le Petit Marseillais - pierwsza tura
Dziś zakończyła się pierwsza tura rekrutacji na Ambasadorki marki Le Petit Marseillais z Rekomenduj.to.
Na razie nie wiem, czy uda mi się przejść do kolejnego etapu i potwierdzić gotowość do udziału [a jestem gotowa, oj jestem! :)], ale wciąż mocno trzymam za to kciuki, a moje psiapsióły ze mną :))
Konkurencja jest ogrooomna! W mailu, którego otrzymałam jest informacja, że zgłosiło ponad 25 tysięcy chętnych do zostania Ambasadorką marki LPM. Wcale się zresztą nie dziwię, marka wydaje się bardzo atrakcyjna, akcja rekomendacji zapowiada się świetnie - któż nie chciałby wziąć udziału.
Pozostaje mi czekać na rozwój wydarzeń. Nawet jeśli się nie uda, z chęcią przyjrzę się LPM bliżej i podzielę się z Wami wrażeniami.
Do usłyszenia!
P.S. Chcecie wiedzieć więcej o LPM? Zerknijcie tutaj: https://www.facebook.com/LePetitMarseillaisPolska
wtorek, 20 maja 2014
Le Petit Marseillais - zgłaszam się!
Rekomenduj.to zapowiada kolejną akcję rekomendacji. Tym razem zaprasza nas do świata Le Petit Marseillais. Oczywiście zgłaszam się!
W pierwszym etapie rekrutacji należało zapoznać się ze światem Le Petit Marseillais. Pomógł w tym bardzo ciekawie przygotowany filmik o tym, czym jest marka LPM, ska się wywodzi i jakie są jej główne cele. Przyznam, że filmik mnie zachwycił i dodatkowo rozbudził moją ciekawość o LPM. Najprzyjemniej było się przenieść w wyobraźni do Prowansji, która rozbrzmiewała szumem wiatru, cykaniem cykad, ćwierkaniem ptaków i francuską muzyką, pachniała zaś (przyznam, że przez moment naprawdę poczułam te zapachy!) lawendą, oliwką i pomarańczą. Aż ciarki przechodzą na myśl o tych wakacyjnych klimatach.
Jestem bardzo ciekawa marki LPM. Nigdy wcześniej nie próbowałam jej kosmetyków, mam nadzieję, że mają w sobie faktycznie tak wiele Prowansji, jak obiecują. Zgłaszam się i ma nadzieję zostać Ambasadorką LPM. Trzymajcie kciuki!!
źródło: www.facebook.com/LePetitMarseillaisPolska
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























